REKLAMA
 
REKLAMA

Mój Prąd 5.0 napędza rynek prosumencki. Co sądzą o nim instalatorzy?

Mój Prąd 5.0 napędza rynek prosumencki. Co sądzą o nim instalatorzy?
SunSol

Piąta edycja programu Mój Prąd cieszy się dużym zainteresowaniem Polaków. Po niecałym miesiącu od startu naboru został już przekroczony początkowy budżet liczący 100 mln zł. Na razie nabór jest jednak kontynuowany, a instalatorzy notują coraz większą liczbę realizacji, choć – jak podkreślają – nie wszystkie urządzenia objęte programem są popularne.

Budżet programu Mój Prąd na lata 2021–2023 wynosi 955 mln zł. W aktualnym naborze udostępniono początkowo 100 mln zł. Przedstawiciele Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zapewniali jednak, że w przypadku wyczerpania tej puli zostanie ona powiększona (była mowa o dołożeniu 400 mln zł). Na razie NFOŚiGW oficjalnie nie potwierdził zwiększanie budżetu, jednak nadal przyjmuje wnioski o dotacje – mimo że suma dofinansowania, o które aplikowali dotychczasowi wnioskodawcy, przekracza już 105 mln zł (złożono już ponad 12,5 tys. wniosków).

Najnowsza edycja rządowego programu przyniosła rozszerzenie kosztów kwalifikowanych, na które osoba fizyczna może dostać dofinansowanie. W ramach programu Mój Prąd 5.0 (MP 5.0) można – tak jak w poprzedniej odsłonie – otrzymać dotacje na zakup i montaż fotowoltaiki (o mocy 2–10 kW), a także magazynu energii cieplnej i magazynu energii elektrycznej. Nowością w obecnej edycji jest możliwość otrzymania dofinansowania na zakup i montaż pompy ciepła (powietrze-woda, powietrze-powietrze i gruntowej), a także kolektorów słonecznych, na które jeszcze dekadę temu w Polsce popyt był wysoki z powodu innego programu dopłat realizowanego przez NFOŚiGW, obejmującego wyłącznie tę technologię.

REKLAMA

Tylko w systemie net-billing

W ramach aktualnej edycji Mojego Prądu beneficjent może liczyć na maksymalną dotację w wysokości nawet 58 tys. zł jeśli skorzysta z wszystkich możliwości dofinansowania. Warto jednak zaznaczyć, że prosument rozliczający się w starym systemie net-metering, chcąc otrzymać zwrot za zakup fotowoltaiki (o ile nie otrzymał go w ramach poprzednich edycji), będzie zmuszony przejść na nowy system rozliczeń, czyli net-billing.

Portal Gramwzielone.pl zapytał czołowych polskich instalatorów o to, jakie jest obecnie zainteresowanie Polaków zakupami domowych urządzeń OZE. W szczególności chcieliśmy się dowiedzieć, jak rośnie sprzedaż pomp ciepła i jak wygląda zainteresowanie kolektorami słonecznymi, które ostatnio nie były przedmiotem dofinansowania z NFOŚiGW.

Widać ożywienie rynku

Szef Columbus Energy Dawid Zieliński zauważa, że zainteresowanie Polaków zakupem poszczególnych rozwiązań ponownie wzrasta. Ocenia, że niepewność co do cen energii elektrycznej może być jednym z przyczyn takiej sytuacji, lecz nie tylko.

Ogromną zaletą MP 5.0 jest to, że pozwala uzyskać najszybszy spośród wszystkich edycji zwrot z inwestycji kompleksowych: fotowoltaika, pompa ciepła, magazyn energii. Jednocześnie umożliwia uzyskanie dofinansowania do każdego pojedynczego produktu, więc elastyczność tej edycji jest zdecydowanie największa z dotychczasowych – mówi Dawid Zieliński.

Prezes Columbusa patrzy w przyszłość z optymizmem, zauważając, że liczba wniosków do NFOŚiGW się powiększa.

Już w marcu br. dał się zauważyć wyraźny wzrost zainteresowania PV w stosunku do poprzednich miesięcy – w marcu operatorzy sieci dystrybucyjnych przyłączyli do sieci blisko 14,5 tys. nowych mikroinstalacji, w lutym było to około 10 tys., a w styczniu 8 tys. Dodatkowo zaczął się okres wiosenno-letni, który jest najlepszy dla tego typu inwestycji, zarówno w kwestii produkcji energii, jak i realizacji montażu. I co najważniejsze, są dotacje, a co będzie w przyszłym roku, nie wiadomo – komentuje Zieliński.

Także Tomasz Marzęda, wiceprezes zarządu w Sunday Polska, z optymizmem patrzy na polski rynek OZE, choć zauważa, że nie będzie on już wyglądać tak jak przed okresem przejścia na net-billing.

Jesteśmy nastwieni optymistycznie, ale uważamy, że rynek OZE nie będzie rósł w tempie tak szybkim jak w ostatnich dwóch latach, jednak będzie to dalszy stabilny wzrost. Popyt wyhamował, a jako przyczyny branża wskazuje od miesięcy takie czynniki jak kryzys, rosnące stopy procentowe, mniejsze zdolności kredytowe Polaków i jednocześnie topniejące oszczędności – ocenia Marzęda.

Przedstawiciel Sunday Polska pozytywnie ocenia zainteresowanie Polaków zestawem fotowoltaiki z magazynem energii elektrycznej, choć zaznacza, że nasz rynek pod tym kątem nie jest jeszcze tak dojrzały jak niemiecki, brytyjski czy włoski. Uważa, że podstawową barierą przed podjęciem decyzji o zakupie wciąż pozostaje kwestia opłacalności.

Spodziewamy się co prawda, że ceny magazynów energii stopniowo w kolejnych latach będą niższe, jednak do zdecydowanego przyspieszenia wzrostu decyzji zakupowych krótkoterminowo przyczyniłoby się większe niż obecnie dofinansowanie z programu Mój Prąd, np. na poziomie 80–90 proc. Przy takim poziomie dofinasowania nie tylko klienci chętniej i masowo decydowaliby się na magazyny energii, ale także w efekcie doszłoby do zmniejszenia obciążenia sieci przesyłowych – komentuje Tomasz Marzęda.

Potrzebny długofalowy plan dotacyjny

Zapytany o to, jakie modyfikacje wprowadziłby do najnowszej edycji Mojego Prądu, Dawid Zieliński z Columbusa mówi o wsparciu dla osób chcących rozbudować swoją instalację PV, a także o budżecie, który w jego opinii mógłby być lepiej skonstruowany.

W mojej ocenie obecne wsparcie rządowe dla inwestycji w OZE jest naprawdę atrakcyjne dla nowych prosumentów. Zapomniano jednak o dotychczasowych prosumentach, którzy kiedyś zainwestowali w fotowoltaikę, a teraz nabyli pompę ciepła. Tacy prosumenci muszą zwiększyć moc zainstalowaną, czyli kupić dodatkowe panele. Tego typu inwestycje także powinny być wspierane, chociaż w pewnej części – zauważa Dawid Zieliński.

Dodatkowo dobrze byłoby zbudować długoterminowy plan dotacyjny. Tak jak to ma miejsce przy okazji programu Czyste Powietrze – mamy budżet 100 mld zł, który jest 100-krotnie większy niż programu Mój Prąd – dodaje.

REKLAMA

Docenione pompy ciepła

Kamil Sankowski, członek zarządu spółki Polenergia Fotowoltaika, jako bardzo dużą zaletę piątej edycji rządowego wskazuje dołożenie do programu możliwości zakupu pomp ciepła.

Rynek pomp ciepła otrzymał właśnie turbodoładowanie w postaci Mojego Prądu. Z dofinansowania na te urządzenia wreszcie będą mogły skorzystać osoby, które mają w domu np. kocioł gazowy i chcą go wymienić na pompę ciepła, ale również osoby, które dokonują modernizacji w istniejącym już domu. To nie było do tej pory możliwe ani w przypadku programu Czyste Powietrze, ani w przypadku programu Moje Ciepło – komentuje.

Osoby interesujące się tematyką OZE, a zwłaszcza pompami ciepła, z pewnością pamiętają, jak jeszcze kilka miesięcy temu na swoje urządzenie klient musiał czekać nawet pół roku. Wiceprezes zarządu w Sunday Polska Tomasz Marzęda uważa, że taka sytuacja na razie się nie powtórzy – i bez większego wpływu pozostanie tutaj zwiększony popyt w związku z MP 5.0.

Nie przewidujemy problemów z dostawami pomp ciepła w kolejnych miesiącach – jesteśmy zabezpieczeni i przygotowani na wzrost zainteresowania i zakupów przez klientów. Nasi dotychczasowi dostawcy zwiększyli moce produkcyjne i tym samym dostępność sprzętu, a dodatkowo na rynku pojawiło się sporo nowych marek. Obecnie czas oczekiwania na montaż pompy ciepła w Sunday Polska wynosi średnio jeden miesiąc od podpisania umowy – mówi Tomasz Marzęda.

Popyt na pompy ciepła w Polsce jest zauważalny i znajduje także odzwierciedlenie w coraz większych mocach instalacji fotowoltaicznych kupowanych przez polskich prosumentów.

Z najnowszych danych Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej wynika, że w marcu wynosiła już ponad 13 kW. To oznacza, że prosumenci inwestują w urządzenia towarzyszące, takie jak pompy ciepła czy stacje ładowania samochodów elektrycznych – wskazuje Kamil Sankowski.

Kolektory z małą szansą na boom

Jak już wspominaliśmy, nowością w piątej odsłonie Mojego Prądu jest dofinansowanie do zakupu i montażu kolektorów słonecznych. Te urządzenia cieszyły się dużą popularnością kilkanaście lat temu, kiedy to również można było uzyskać na nie duże dofinansowania (sięgały nawet 60 proc.), co dawało bardzo szybki zwrot z inwestycji. Teraz jednak powrót do przeszłości może okazać się nieudany.

To stara i psująca się technologia, o niskim okresie żywotności. Dużo lepiej sprawdza się system fotowoltaika i magazyn ciepła – uważa prezes Columbus Energy.

Spółka Dawida Zielińskiego obecnie nie planuje wprowadzić do swojej oferty kolektorów słonecznych. Zwłaszcza że wciąż na wysokim poziomie utrzymuje się zainteresowanie pompami ciepła, ponadto firma otrzymuje coraz więcej zapytań o zestaw fotowoltaiki z magazynem energii.

W podobny sposób do kwestii kolektorów słonecznych odnosi się Kamil Sankowski z Polenergii Fotowoltaiki. Uważa, że urządzenia te należy traktować raczej jako wynalazek poprzedniej dekady niż nowoczesne rozwiązanie zapewniające ciepłą wodę użytkową czy system wspomagający układ centralnego ogrzewania. Obecnie jego firma nie zamierza wprowadzać do sprzedaży kolektorów słonecznych.

Także przedstawiciel Sunday Polska zapytany o to, jak ocenia dofinansowanie kolektorów słonecznych w ramach MP 5.0, mówi, że nie spodziewa się powtórzenia ich sukcesu sprzed kilku lat. Dodaje jednak, że jego firma dokładnie obserwuje rynek i w razie potrzeby jest w stanie szybko takie rozwiązanie wprowadzić.

Należy zaznaczyć, że jest to alternatywa dla tych rodzin, których nie stać na kompleksową inwestycję w rozwiązania OZE, a dzięki kolektorom obniżą koszty związane z ogrzewaniem wody użytkowej – komentuje Tomasz Marzęda.

Zastanawiać może to, czy włączenie tak dużej liczby urządzeń możliwych do zakupu w ramach jednego programu dofinansowania jest na pewno dobrą decyzją. Kamil Sankowski z Polenergii Fotowoltaiki twierdzi, że Mój Prąd cieszy się tak dużą popularnością przede wszystkim ze względu na swoje proste zasady, a także zadowalające kwoty wsparcia. Wskazuje jednak na jeden minus takiego podejścia.

„Upchnięcie” wszystkich urządzeń do jednego worka ma swoje minusy. Aktualny budżet programu nie jest w stanie rozruszać chociażby rynku magazynów energii, których tak bardzo potrzebuje sieć energetyczna. Liczymy na dodatkowe 400 mln zł i kolejne transze, tak aby rynek mógł się sprawnie rozwijać.

Radosław Błoński

redakcja@gramwzielone.pl

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy Gramwzielone.pl Sp. z o.o.

REKLAMA
Komentarze
Brak komentarzy
 
 
 
REKLAMA